Lokalny serwer wygrywa przy stałym obciążeniu oraz danych, które muszą zostać na miejscu. Chmura sprawdza się przy zmiennym zapotrzebowaniu, pracy zdalnej i kopiach zapasowych poza siedzibą. Większość firm najlepiej wychodzi na połączeniu obu podejść.
Migrację planujemy etapami: najpierw kopie zapasowe oraz mniej krytyczne usługi, na końcu systemy produkcyjne. Po każdej fazie sprawdzamy działanie i zostawiamy możliwość powrotu, więc dane przenosimy bez zatrzymywania firmy.

Każda ścieżka działa osobno, ale dojrzałe środowiska najczęściej łączą kilka z nich.